Piwo domowe krok po kroku część 2 – warzenie w domu

Nawarzyłem sobie piwa i muszę go teraz wypić i zrobię to z wielką przyjemnością. Nawarzyłem sobie piwa w domu i teraz to opiszę. Krok po kroku. Od zacierania po butelkowanie. Czy było trudno? Czy było warto? 

W ostatnim poście rozpocząłem opisywać projekt domowego warzenia piwa we współpracy ze sklepem Alembik.eu oraz Euro-win, skąd pochodzą surowce do 2 warek mojego piwa: Halucek AIPA oraz Halucek Oatmeal AIPA. W ostatnim wpisie zacząłem od surowców i sprzętu, więc jeśli ktoś ominął to zapraszam tutaj. W tej części opiszę cały proces produkcji piwa. Od warzenia po butelkowanie. Pominę może etap siania i zbierania zboża i chmielu…

LOGO-ALEMBIK

logo

Poniżej znajdziecie szczegółowy opis jak uwarzyć piwo w domu. W tym przypadku będzie to AIPA czyli American India Pale. Przepis znaleziony w internecie, ale poddany lekkim modyfikacjom. Surowce wykorzystane do tej warki, gdzie wyszło około 20 litrów piwa:

 

Zacieranie

Zacieranie, w dużym uproszczeniu, jest zamianą twardego ziarna w płynną brzeczkę w procesie podgrzewania wody ze słodem. Moje zacieranie podzieliłem na kilka przerw temperaturowych, które pomagają wydobyć smak oraz przetworzyć skrobię w cukry.

W pierwszej kolejności przegotowana woda w proporcji 3 litry na 1kg słodu. Na 6 kg słodu przygotowałem na początek 17 litrów wody, którą podgrzałem do temperatury 44 stopni i dodałem 1 kg słodu pszenicznego. Taką temperaturę trzymałem przez kilka minut w celu wyciągnięcia nut weizenowych z pszenicy oraz zwiększenia pienistości piwa. To jest tzw przerwa ferulikowa. Nie utrzymywałem tej przerwy zbyt długo, by nie maksymalizować goździkowych smaków. Chodziło mi głównie o barwę i pianę.

Po tym czasie podgrzałem wodę do 53 stopni, dolewając 0,5 litra wrzątku i podgrzewając całość, po czym dodałem resztę słodów: 2 kg pale ale, 2 kg pilzneński oraz 1 kg słodu monachijskiego. Wszystko mieszałem przez 15 minut.

Po tym znowu dodałem wrzątek (1 litr) i podgrzałem całość do temperatury 65 stopni. Przez około 45 minut starałem się utrzymywać temperaturę 62-65 stopni, co chwilę mieszając, aby nic nie przywarło do dna. To jest tak zwana przerwa maltozowa. Przeciętnie stosuje się od 15 do 60 minut tej przerwy. Im dłużej – tym bardziej wytrawne będzie nasze piwo.

Kolejna przerwa dekstrynująca, była w temperaturze 70-75 stopni i utrzymywałem taki stan przez 15 minut. Na koniec podnosząc temperaturę do 76 stopni na 5 minut w celu przygotowania zacieru do filtracji oraz wysładzania. Zacier jest przez to łatwiejszy do filtrowania.

Łączny czas przerw maltozowej i dekstrynującej to minimum 60 minut, aby w wystarczającym stopniu skrobia została przetworzona w cukry. Po zacieraniu zrobiłem próbę jodową i na szczęście nic się nie zabarwiło, więc mogłem przystąpić do kolejnego etapu.

Filtracja

Po etapie zacierania i negatywnej próbie jodowej, przeniosłem zacier do fermentora z kranikiem i zamontowanym filtratorem. W moim przypadku przenosiłem zacier przy pomocy małego rondla, a resztę przelałem bezpośrednio z garnka, uważając aby nie napowietrzać zbytnio piwa. Filtratorem u mnie był wężyk z oplotu bez gumowej rurki , a do kranika przymocowana rurka gumowa. Po przeniesieniu, odczekałem 20 minut, aby złoże filtracyjne się ułożyło i przystąpiłem do filtracji. Dobrze jest zlać 1-3 litry brzeczki, która może być początkowo mętna i oczywiście wlewamy ją z powrotem do fermentora z kranikiem. Pomaga to zdecydowanie osiągnąć mniejszą mętność i klarowność.

Wysładzanie

Ten etap połączony jest z bezpośrednio z filtracją. Brzeczkę, którą filtrujemy, najlepiej zlewać z powrotem do garnka w którym zacieraliśmy, aby móc od razu przystąpić do chmielenia. Wysładzanie to po prostu wypłukanie ze słodu resztek wartościowych składników. Ile wody dodać? Jest na to prosty sposób. Od docelowej ilości piwa odjąć trzeba ilość wody w której zacieraliśmy słód. Potem dodajemy około 25% wody w której zacieraliśmy, która pozostaje w śrucie po filtracji. Dodajemy jeszcze 2-3 litry, które wyparują w trakcie chmielenia. Ja dodałem 8 litrów, ciepłej przegotowanej wody – nie może być to wrzątek. Przy filtracji i wysładzaniu warto pamiętać, aby nie odsłaniać zbytnio złoża filtracyjnego, stopniowo dolewając wody dzięki czemu unikniemy problemów ze zlewaniem piwa i wysuszeniem złoża.

Po etapie wysładzania warto zmierzyć blg piwa. Ważne aby robić to w temperaturze około 20 stopni.

Chmielenie

Uzyskaną brzeczkę, którą przelałem do garnka w którym zacierałem, podgrzałem do 100 stopni i zacząłem chmielić. Chmielenie można podzielić na 3 etapy, na początek wrzucamy chmiel dla goryczki, w połowie dla smaku i na koniec, około 5 minut na aromat. Niektórzy wrzucają chmiel na 1 minutę przed końcem chmielenia, albo na 0. Chciałem uzyskać AIPA więc użyłem same amerykańskie odmiany chmielu. Na początku Citra 25g, po pół godzinie wrzuciłem 15g Amarillo i 15g Cascade. Na koniec wrzuciłem Amarillo 15g + Cascade 15g + Citra 10g. Chmiel wrzucałem zapakowany w… pończochy. Oczywiście były one wcześniej wyparzone we wrzątku i do środka wrzuciłem łyżki w celu obciążenia. Zapach chmielu, który unosił się przez tą godzinę chmielenia był piękny. Cały proces skończyłem około 1 w nocy 🙂 Po tym gorącym etapie, zacząłem chłodzenie brzeczki w fermentorze wstawionym do wanny z zimną wodą. Sposobów na chłodzenie jest wiele, w domu niektórzy wstawiają baniak do wanny z zimną wodą, stosują zakupione lub wykonane chłodnice, albo stawiają fermentor na balkonie lub w piwnicy.

Ważne żeby nie zainfekować brzeczki, dlatego wszystko trzeba starannie zdezynfekować i oczyścić, zminimalizować ewentualne napowietrzanie oraz kontakt z powietrzem po wystudzeniu, kiedy to jesteśmy najbardziej narażeni na infekcję naszego piwa.

Fermentacja

Po wystudzeniu brzeczki dodałem opakowanie suchych drożdży Safale US-05. Istotnym było schłodzenie do temperatury pomiędzy 15-24 stopni – te drożdże mają akurat taki przedział temperaturowy. Ważne jest żeby sprawdzić na opakowaniu ten zakres gdyż jeśli temperatura będzie za wysoka to zabijemy drożdże, a jak za niska, to nie zaczną nawet pracować. Po dodaniu drożdży i wymieszaniu pozostawiamy do fermentacji. Ja użyłem fermentor z rurką fermentacyjną i pozostawiłem zbiornik na 7 dni fermentacji burzliwej. Na zdjęciu poniżej moje 2 warki na wspólnej fermentacji. O 2 warce napisze wkrótce.

Po 7 dniach przelałem piwo znad gęstwy drożdżowej do drugiego fermentora i zacząłem proces fermentacji cichej. Piwo ładnie się zdekantowało znad osadu. Ale dla wzbogacenia smaku i aromatu dodałem znowu chmiel do chmielenia na zimno w ilości: Citra 15g i 15 g Amarillo. Fermentacja cicha też przebiegała 7 dni. Po fermentacji możliwe jest ponowne wykorzystanie drożdży, ale to temat na osobny post.

Butelkowanie

Po 14 dniach fermentacji burzliwej i cichej, zacząłem proces butelkowania. Oczywiście najpierw zdezynfekowałem butelki. Do butelek dodaje się zwykle 2-4 g cukru lub glukozy, polecam glukozę, bo daje delikatniejszy smak piwa. Osobiście nie wsypywałem glukozy bezpośrednio do butelek, ale rozpuściłem glukozę w wodzie, zagotowałem i wystudziłem powstały płyn, po czym wlałem do fermentora z kranikiem. Potem piękny etap rozlewania przy pomocy rurki grawitacyjnej i na koniec kapslowanie. Wtedy nastąpił najtrudniejszy etap – czekanie 🙂 Smak piwa oczywiście będę testował na bieżąco, bo nie ma złotej reguły kiedy piwo nadaje się najlepiej do spożycia. Część źródeł podaje że piwo dojrzewa po około 4 tygodniach, ale zależy to od wielu czynników jak rodzaj piwa, temperatura leżakowania itp. Ja mam zasadę – degustuję co tydzień 🙂

Na koniec rozlewania piwa, wyszło mi 37 zakapslowanych półlitrowych butelek. Ilość piwa się zmniejszyła głównie przez to, że w momencie zlewania z burzliwej na cichą ostatni litr mi się zmieszał z gęstwą i postanowiłem to wypić. Część płynu wykorzystałem również do badania blg i przez to zakładane 20 litrów się zmniejszyło. Ale nie żałuje, bo testowanie smaku piwa w procesie jego tworzenia jest bardzo fajnym elementem robienia piwa. Polecam. Piwo w kontenerach poszło do piwnicy na leżakowanie.

Warzenie piwa – wnioski

Proces warzenia piwa nie jest tak bardzo skomplikowany na jaki się wydaje, ale trzeba pamiętać o kilku wypisanych powyżej wskazówkach. Dobrze mieć wszystko wcześniej zdezynfekowane i przygotowane oraz robić wszystko w spokoju i nie w upał 🙂 Gotowanie przy 30 stopniach jest dosyć uciążliwe, teraz już to wiem. Koniecznie trzeba mieć 2 fermentory najlepiej z kranikami, bo jest to po prostu wygodne przy przenoszeniu z zacierania i pomiędzy fermentacjami. Na początku przygody z warzeniem dobrze jest skorzystać z konkretnego przepisu, ja też tak uczyniłem i skorzystałem z jednego z przepisów z internetu. Trochę go zmodyfikowałem, ale efekt jest ciekawy.

Z dobrych nawyków polecam robienie notatek w trakcie warzenia piwa. Opisywanie receptury pomaga doskonalić proces i robić powtarzalne warki. Przecież nie wiadomo czy dana warka nie będzie sztosem 🙂

Po tygodniu leżakowania w butelce spróbowałem mojego Halucka AIPA i powiem szczerze, że mogło być mocniej nachmielone, natomiast jest już piana i odpowiednia barwa. W przyszłości spróbuję dochmielić na zimno większą ilością chmielu, prawdopodobnie Citry. Ale z niecierpliwością czekam efektów leżakowania, piwo dojrzewa i układa się smak, więc jeszcze się to może zmienić. Udało mi się też ogarnąć etykiety. Poniżej foto Halucek AIPA który chłodzi się w piwnicy. 🙂

Zdjęcie 17.07.2017, 20 04 42

 

Projekt uważam za udany. Ale dużo lepiej smakuje jeszcze nie zabutelkowana, druga warka AIPA z płatkami owsianymi, która aktualnie znajduje się na fermentacji cichej i niebawem będzie butelkowana. Jak tylko poznam efekty to przekażę info. Natomiast zwiększyłem tam ilość chmielu i dodałem dodatkowe surowce, które wzbogaciły smak i zapach. Opis niebawem.

Mam nadzieję, że zachęciłem do spróbowania swoich sił w domowym piwowarstwie, bo jest to świetna zabawa, a produkt końcowy może być porównywalny z dostępnymi w sklepach craftami. A nawet jeśli nie, to zabawa przy tworzeniu własnego piwa jest świetna.

Jeszcze raz zapraszam do odwiedzenia sklepu Alembik.eu w internecie oraz na żywo w Krakowie na ul. Topolowej 46 oraz w Katowicach na ul Plebiscytowej 13, gdzie można uzyskać kompleksową poradę w trakcie zaopatrzenia się we wszystko, co związane z produkcją piwa, ale nie tylko piwa – wina i nalewki również. Zapraszam też do odwiedzenia sklepu Euro-win, dzięki którym miałem większość słodów wykorzystanych przy warzeniu mojego piwa.

Jeśli chcecie być na bieżąco z nowościami z obu firm to wbijajcie na fanpage na fb i dajcie lajka:

alembik.eu

euro-win

Smacznego.

Reklamy

35 uwag do wpisu “Piwo domowe krok po kroku część 2 – warzenie w domu

  1. Ale trafiłam 😀 Mój mąż warzy piwo w domu od 2 lat, a teraz będzie się tym zajmował profesjonalnie. Mam ciągle taką fazę, żeby coś uwarzyć z nim, ale jakoś nigdy nie mam na to czasu. Widzę, że u Ciebie to dopiero początki, ale podejrzewam niedługo wkręcisz się w różne dziwaczne smaki (do tej pory moim faworytem jest stout z wiśniami z ogrodu mojej prababci) 😀

    Lubię to

    1. Juz trochę ogarniam temat. Ale na chciałem pokazać proces od podstaw. A stout z wiśniami brzmi spoko. Ja mam teraz jeszcze aipa ze skórkami grejpfruta oraz pulpą owocową. 🙂 miałem dużą przerwę i teraz poszło juz bardziej profesjonalnie

      Polubione przez 1 osoba

  2. Samodzielne przygotowanie piwa wymaga jednak dużo dbałości o szczegoły, uwagi i czasu. Swojego alkoholu jeszcze nie przygotowałam, jednak prędzej chyba zrobię nalewkę, niż zaopatrzę się we wszystkie niezbędne produkty. Choć termometr i tak by mi się przydał 🙂 Gratuluję zrobienia swojego piwka. Ciekawa jestem, jak bardzo różni się od kupnego 🙂

    Lubię to

    1. Pierwsze wrażenia pokazują że różnica jest bardzo niewielka. Oczywiście technologicznie craft ma przewagę, ale można w domu zrobić nawet klon rozpoznawalnego piwa. Trzeba tylko popróbować.

      Lubię to

  3. Gratuluję zgłębienia tematu tak bardzo, no i wszelkie jedzenie i picie domowej roboty jest super w dobie tego, że żywność przestała żywić, a tylko zaspokaja głód. Warto poświęcać energię i czas na takie rzeczy. Dziś domowej roboty przetwory zaczynają być niszowym, nawet ekskluzywnym hobby, ale jakże fantastycznym. A jeszcze jak druga połówka się angażuje to przygoda jakich mało!!! Tak trzymaj. Ja uwielbiam gotować razem ze swoim mężczyzną.

    Lubię to

  4. Nigdy nie zastanawiałam się, jak wiele etapów potrzebne jest do uwarzenia piwa. Osobiście bardzo lubię wytwory małych, lokalnych browarów. Moim zdaniem są o niebo lepsze od rozdmuchanych, wszechobecnych „sikaczy”. Sama bym się raczej nie zabrała za warzenie, tym bardziej gratuluję zapału i cierpliwości – udanej konsumpcji 🙂 Pozdrawiam!

    Lubię to

  5. Mam wrażenie, że nie podołałabym takiemu zadaniu, tyle czynników, które trzeba uwzględnić, jednak szalenie sympatycznie jest podjąć się takiego wyzwania, a jak później wyśmienicie delektować się własnym piwem. 🙂
    Bookendorfina

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s