Moje wrażenia po 7WFDP

Miałem przyjemność brać udział w 7 Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa, który w tym roku odbywał się na Stadionie Śląskim. Wrażenia mam ogólnie bardzo dobre. Ale jest kilka małych ale… i nie chodzi mi tu o rodzaj brytyjskiego piwa. Oto krótka relacja z tej imprezy.

pablo (26)

Impreza tego typu na pewno cieszy ilością ciekawych trunków. Na pierwszy rzut oka wygląda to wszystko pięknie. Duża ilość wystawców i duża ilość piwa, możliwość niekończącej się degustacji. Można wypróbować różne rzeczy, porozmawiać z wystawcami i czegoś się nauczyć od browarników. Ale…

pablo (24)

Jest kilka elementów, które zdecydowanie są na minus. Pomimo bardzo szerokiego wyboru piwa i dużej ilości wystawców, to pozostaje niedosyt. Brak większej ilości piw rzemieślniczych i pomiędzy tym najlepsze miejsca zarezerwowane dla „dużych” browarów niekoncernowych trochę razi.

pablo (23)

Kolejny element to ceny. Większość piw, które były obecne na festiwalu, można zakupić w sklepach normalnych oraz specjalistycznych. I kupowanie piwa za 10 zł podchodzi pod jarmark i festyn. Wyglądało to trochę jakby browary chciały zarobić jak najwięcej, nawet nie dając nic do przetestowania. Z taką sytuacją spotkałem się np na stoisku browaru Pinta, gdzie można było spróbować oczekiwaną premierę ich nowego piwa. Podszedłem i zapytałem. Premiera jest dostępna i można pić. Tylko że nawet najmniejsza próbka była płatna i to dość sporo bo za 0,2 trzeba było im zapłacić 6 zł. Więc podziękowałem, bo wiedziałem że tą samą „premierę” tego samego dnia można było kupić w moim lokalnym, krakowskim sklepie z piwami. Więc pytam po co oni tam stali? Bo promocję zrobili marną.

pablo (27)

Oczywiście ktoś może zarzucić, że przecież nie mają obowiązku dawać każdego do testowania. Ale na wielu stoiskach można było porozmawiać i otrzymać małego łyczka, który tym bardziej zachęcał do zakupu. Taka sytuacja miała miejsce np na stoisku browaru Trzech Kumpli czy Kameleon, gdzie spróbowałem coś fajnego i właśnie to zachęciło mnie do zakupu. Oprócz tego liczy się też podejście do klienta. Pojechałem tam popróbować różnych piw, a moje możliwości są ograniczone. I nie mówię tu tylko o ilości wypitych piw na godzinę, ale również finansowe. Można jednak było znaleźć stoiska, gdzie rozsądnie dozowano ilość i wprost-proporcjonalnie liczono za to opłaty. Ale jakoś niesmak pozostaje.

pablo (25)

Kolejny minus to jarmarczność festiwalu. Idąc na festiwal piwa nie planowałem kupować futer, czapek czy kosmetyków. Uderzyło to na samym wejściu. Poza tym kiełbasa, burgery i frytki. Wszystko przemieszane bez składu i ładu. I kolejny zawód to burger jakiego tam jadłem od Bobby Burger, jeden z gorszych jakie spożywałem, pomijając fast foodowe budy na dworcu w Mińsku Mazowiecki. Bo taki poziom niestety reprezentowali… Bekon bez bekonu i sucha bułka.

Można by rzec, że jedzenie jest nieodłącznym elementem festiwali. I się z tym zgadzam, ale nie w takiej formie. Spodziewałem się, że strefa gastro będzie w jednym miejscu, ale już przed festiwalem, na oficjalnej appce zobaczyłem, że jest to przemieszane. Piwo, obok burger, obok piwo, obok gofry i perfumy i pajda chleba z tłuszczem i potem znowu piwo. Chaos totalny który jest dla mnie dużym minusem, który nie pozwala mi się cieszyć, smakiem i zapachem piwa. Bo jak tu się cieszyć, jeśli cały śmierdzę dymem z grilla albo bigosem, albo goframi…

pablo (29)

pablo (30)

Ale całokształt festiwalu zaliczam na plus. Spróbowałem kilka bardzo ciekawych piw i porozmawiałem z kilkoma mądrymi browarnikami. Jednym z ciekawszych stoisk było stoisko browaru Cameleon. Nie było go w przewodniku, nie było go w oficjalnej appce, nie ma go nawet na oficjalnej stronie. Chłopaki dostali się na festiwal w ostatniej chwili, ale poświęcę osobny post na ich browar, bo na prawdę warto.

Pomimo kilku minusów, to festiwal bardzo mi się podobał. Na pewno będę chciał tam wrócić na kolejną edycję, wtedy może uda mi się być pełne 3 dni. Bo jednego dnia nie da się wszystkiego przetestować. Frekwencja była ciekawa, bo będąc w piątek chodziłem na pełnym luzie do godziny 17, wtedy chyba wrocławianie zaczęli kończyć pracę i zrobiło się trochę tłoczno. Ale było i tak sporo miejsca pomiędzy stoiskami z piwem i pajdami chleba ze smalcem.

Ale chcę również odwiedzić inne festiwale i porównać je z WFDP. Bo czytałem sporo opinii, że w Warszawie wychodzi dużo ciekawszy festiwal. Trzeba spróbować. Może i w Krakowie coś będzie. Bo jednak nie ilość się liczy.

Następny wpis poświęcę browarowi Cameleon, który zostawił bardzo dobre wrażenia. Już niebawem.

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Moje wrażenia po 7WFDP

  1. Też bym się spodziewała bardziej przystępnych cen, szczególnie jeżeli mowa o nowościach, ale cóż „każdy orze jak może” i każdy chce zarobić jak najbardziej się da 🙂 Co nie zmienia faktu, że idea imprezy mega spoko i fajnie chociaż raz w życiu się przejść i..zapoznać się z nowościami 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s