30 dni bez kawy – półmetek wyzwania

To już 14 dni jak nie piję kawy. Sądziłem, że z każdym dniem będzie łatwiej. Ale się pomyliłem. Nie jest łatwiej. Co prawda miałem ciężki tydzień, co łączyło się z wstawaniem o brutalnych godzinach graniczących o środek nocy, brakiem snu i fizyczną pracą, ale ciągle czuję brak kofeiny w moim ciele. Szczególnie gdy o poranku nie mogę się dobudzić.Wstawanie po prostu boli.

shutterstock_178678541

Najbardziej brakuje mi chyba smaku. Tym bardziej gdy rano pojawiam się w pracy i czuję zapach świeżo parzonej kawy w biurze. Wtedy moje receptory zaczynają wariować, bo przecież powstrzymuję się, i to z bólem, od zrobienia sobie kawy. Organizm che, potrzebuje i łaknie, a mózg mówi NIE! Tzn. mózg chyba też chce, bo pracuje w zwolnionym trybie, niczym slow motion rodem z gry komputerowej. Ale przecież Challenge Accepted i to oficjalnie, więc – nie ma że boli. To przecież tylko miesiąc.

Zamienniki…? Nic niestety nie daje takiego kopa jak filiżanka kawy. Ale zacząłem próbować inne produkty, które teoretycznie posiadają moc pobudzenia. Nie mówię tu o energy drinkach, bo nie po to przestałem pić kawę, żeby truć się syfem z puszek.

Zielona herbata. Co raz bardziej mi smakuje, kiedyś piłem tylko czarną, ale zaczynam przekonywać się do produktu nieprzetworzonego jakim jest zielona herbata. Czy pobudza? Nie specjalnie. Przynajmniej nie odczuwam nic intensywnego. Po pewnym czasie następuje efekt lekkiego obudzenia, ale to równie dobrze może być efekt naturalnego trybu dnia.

Yerba mate http://barnimages.com/

Yerba mate. Przez te dwa tygodnie wypiłem więcej yerby, niż przez całe moje życie. Pierwsze wrażenia? Wywar z suszonych patyków, prawie jak woda z leśnej kałuży. Nie żebym pił z kałuży, ale takie miałem pierwsze skojarzenia. Próbowałem również opcje owocowe, smakowe i się po prostu nauczyłem pić. Najpierw smak i zapach odrzucał, ale przecież jak byłem młody to kawa mi też nie smakowała. Jeśli chodzi o efekt. Yerba nie ma tak szybkiego działania, przynajmniej na moje uzależnione od kawy ciało. Natomiast starcza na dłużej. Tzn. po wypiciu trzeba dłużej odczekać na efekt pobudzenia organizmu, ale za to nie ma takiego zjazdu jak po kawie. Przy piciu whisky używa się określenia „długi finish”, i mógłbym to porównać do długotrwałego efektu działania yerby. Najwyraźniej amplituda uwalniania mateiny jest rozłożona na przestrzeni dłuższego czasu, niż w wypadku kawy.

No ale czy to nie jest oszukiwanie? Nie piję kawy, która ma kofeinę, ale piję herbatę która ma teinę, oraz yerbę która ma mateinę?

Może i to jest lekkie naginanie, ale challenge był w założeniu odstawieniem kawy. Czytałem trochę o wpływie picia wszystkich tych trunków i yerba wydaje się najciekawsza. Zawarta w niej mateina, taka jakby odmiana kofeiny, działa teoretycznie w mniejszym stopniu na serce i resztę organizmu. Oczywiście naukowcy się sprzeczają czy kofeina i mateina to nie to samo, bo przecież należą do jednej grupy alkaloidów, ale yerba posiada w sobie również inne aktywne alkaloidy oraz substancje roślinne, które przede wszystkim dostarczają substancji odżywczych, nawadniają organizm, a nie jak w przypadku kawy, która wypłukuje np. magnez z organizmu.

Pozostało mi kolejne 14 dni bez kawy. Po tym czasie możliwe, że powrócę do okazjonalnego picia kawy, a może wrócę do picia kilku filiżanek dziennie. Ale yerba jest ciekawą alternatywą. Może się przyzwyczaję do życia bez kawy? Kto wie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s